Klub Alchemia na krakowskim Kazimierzu, przy Placu Nowym  -  koncerty, kino, teatr, galeria
W serwisie
 English version      
 Strona główna 
 Koncerty, wydarzenia 
 Wiadomości 
 Archiwum 
 Galerie 
 Multimedia 
 Ludzie 
 Wywiady 
 Kontakt 
 Newsletter (nowe!!!) 
Zobacz też
Bitwa o handel
HYMN MŁODZIEŻY DEMOKRATYCZNEJ
„Sprzedana muzyka”
Judith Katzir Matisse ma słońce w brzuchu - fragment
KOGO NIE ZNAM
Alianci
Stalin, Roosevelt, Churchill. Tajne rozgrywki zwycięzców II wojny światowej.

       
       
       Wychodząc z samolotu, rozejrzał się uważnie. „Wzrok premiera był wyzywający, a oczy nabiegłe krwią jak u byka. Jego postawa też przypominała byczą – stał, kołysząc się, jak gdyby zastanawiając się, w którą stronę szarżować najpierw – napisał ambasador Archibald Clark Kerr. – Zaszarżował jednak prowadzony przez Mołotowa tłum i byk utonął w szalonym ścisku”.
       
       Orkiestra wojskowa odegrała hymny państwowe Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, po czym Churchill wygłosił krótkie przemówienie, obiecując walkę u boku Rosjan, dopóki naziści nie zostaną „wgnieceni w ziemię”. Następnie dokonał inspekcji gwardii honorowej, usilnie wpatrując się w twarze żołnierzy w stalowych hełmach, jak gdyby usiłował wybadać, na ile są zdeterminowani. Po wykonaniu oficjalnych zdjęć Mołotow zaprosił gościa do limuzyny Packard, którą Związek Radziecki otrzymał w ramach programu pożyczki i dzierżawy. Samochód pomknął pustymi niemal ulicami. Churchill był milczący, roztargniony i drażliwy. Uchylając szybę, zauważył, że szkło ma ponad pięć centymetrów grubości. Jak wyjaśnił tłumacz Władimir Pawłow, Mołotow uznał takie środki bezpieczeństwa za rozsądne. Do ochrony premiera przydzielono ogółem stu dwudziestu ludzi.
       
       Celem podróży była państwowa willa numer 7 w Kuncewie, dziesięć kilometrów za miastem. Wybudowano ją dla Stalina, choć goście nie wiedzieli o tym. Starsza dozorczyni pokazała Churchillowi dużą sypialnię i równie przestronną łazienkę na piętrze. Wilsona ulokowano w pokoju dziecinnym na parterze; w stojących tam szafach było pełno zabawek. Po domu krążyli uśmiechnięci, ubrani w białe marynarki służący w podeszłym wieku, oczekując na polecenia.
       
       Churchill zdecydował się wziąć kąpiel. Po chwili Wilson usłyszał krzyk. Udał się na górę i zastał premiera w wannie, dygoczącego i przeklinającego. Bateria była opisana cyrylicą, więc przez pomyłkę odkręcił zimną wodę. Kolejnym utrudnieniem był brak korka. Churchillowi udało się w końcu wziąć gorącą kąpiel, po czym zszedł na dół, gdzie na pięknej porcelanowej zastawie podano mu kawior, pieczone prosię i przystawki, a do tego wino oraz mocniejszy alkohol. Nie był jednak w nastroju, by ucztować. Jak to ujął, przybycie do Stalina z wiadomością, że w 1942 roku nie będzie drugiego frontu, równało się „niesieniu wielkiej bryły lodu na biegun północny”.
       
       Był ciepły letni wieczór. Churchilla i Harrimana zawieziono na Kreml o siódmej. Towarzyszył im Clark Kerr, urodzony w Australii Szkot, który przyjechał do Rosji po udanym pobycie na placówce w Chinach. […]
       
       Gdy samochód Churchilla zatrzymał się, niski i łysiejący tłumacz Pawłow ruszył przodem, prowadząc gości do położonego na drugim piętrze biura z oknami wychodzącymi na rzekę. Czekał tam już Stalin w towarzystwie Mołotowa i starego kompana z armii marszałka Woroszyłowa. Obecny był również drugi tłumacz Walentin Bierieżkow, który słyszał, jak oczekując na Brytyjczyków, dyktator mruczy: „nie ma się czym podniecać”. Drzwi otwarły się. Churchill stanął wreszcie twarzą w twarz z człowiekiem, którego wrogiem był od zawsze, a od czternastu miesięcy wiązał go z nim przymusowy sojusz – z przywódcą „bolszewickiej zarazy”.
       
       Ubrany w brązową bluzę oraz niedbale wyprasowane, upchnięte do butów spodnie Stalin miał ponury wyraz twarzy i wydawał się pogrążony w myślach. Stał przy biurku, przyglądając się gościom. Harriman stwierdził, że od zeszłej jesieni postarzał się i posiwiał.
       
       Churchill nadal stał w drzwiach, przyglądając się portretom carskich dowódców, które powieszono obok konterfektu Lenina na ścianie długiego, prostokątnego pomieszczenia, by budziły uczucia patriotyczne. Następnie spojrzał na gospodarza.
       
       Stalin zbliżył się powoli. Gruby, czerwony dywan tłumił odgłos kroków. Dyktator wyciągnął zwiotczałą dłoń, którą Churchill energicznie uścisnął.
       
       „Witamy w Moskwie, panie premierze” – powiedział Stalin ochrypłym głosem.
       
       […]
       
       


« poprzedniastrona: 1  2  3 następna »

Jonathan Fenby, przełożyli: Bartłomiej Pietrzyk i Joanna Rumińska

Patronat
medialny
 Stała
współpraca
Wszelkie prawa zastrzeżone. Alchemia s.c.
Publikacja i rozpowszechnianie materiałów pobranych z tej strony bez zezwolenia zabronione.