 |
| Klub Alchemia na krakowskim Kazimierzu, przy Placu Nowym - koncerty, kino, teatr, galeria |
 |
  |  |  |  |  | Na otwarcie remizy strażackiej zaproszono sławną kapelę braci Gaców. W przerwie harmonista wdał się w sprzeczkę z koleżką. A ten buch go w gębę.
 Fragment: WIZYTY CÓREK
Mała wioska niedaleko Opoczna. Kiedyś słynęła z muzykantów. Żyje jeszcze harmonista w biednym, zaniedbanym obejściu. Jego żona jest sama . Wystraszona moją wizytą: Mąż pojechał do kościoła na rowerze, nie wiem, kiedy wróci. Przypominam, że nagrywałem go przed dwudziestu laty. Poprawia to nieufną rozmowę, bo rozmawiamy w drzwiach. „Niepotrzebnie Pan przyjechał. Mąż sprzedał harmonię .Kupiec zapewniał, że kiedy tylko będzie jej potrzebował, to mężowi pożyczy. Niedługo ją sprzedał i muzyka się skończyła – Mówi. Czy ma pani jakieś zdjęcia męża z wesel?– „Mąż miał dużo zdjęć, bo grał wiele lat. Ale zawsze jak przyjeżdżały córki z miasta to robiły w domu porządki. Zdjęcia wyrzucają, bo śmiecą. Wyrzuciły też te zdjęcia, co Pan robił. Owszem w komodzie jest portret ślubny – Pan go sobie weźmie i tak jak przyjadą córki to go wyrzucą.
(Spotkanie w 2001 roku)
OTWARCIE REMIZY
Na otwarcie remizy strażackiej zaproszono sławną kapelę braci Gaców. W przerwie harmonista wdał się w sprzeczkę z koleżką .A ten buch go w gębę. Chłopy zaczęły napuszczać skrzypka „Co pozwolisz żeby ci brata bili? – Patrz, cały farbuje”. To skrzypek wyjął składany nóż i jak kastetem trzasnął napastnika. Ten zalał się „farbą” i rzucił na skrzypka. Ale chłopy nie dały, bali się, że zostaną bez muzyki. Muzykanci zaczęli grać, jakby nigdy nic. Gdy zrobili przerwę na papierosa, skrzypek odłożył instrument na stole. Wtedy znienacka doskoczył uderzony facet i kamieniem trzasnął w skrzypce, rozsypując je w drzazgi. No i było po zabawie.
(Opowieść z 2003 roku)
LUSTRACJA
Zaprosiłem harmonistę Pełkę. na zabawę w Warszawie. P. niski, gwałtowny, mocny jak tur, znakomity muzyk. Ale awanturny. Grał dla wielbicieli folkloru w mieście. Jakiś młody chłopak przysłuchiwał się jego grze. Potem na stronie usiłował to zagrać. P. to usłyszał, rzucił harmonię – A był trochę zawieruszony – ruszył na niego „Co mi tu będziesz kradł oberki!” woła. Następna zabawa. P. gra ze swoim stałym skrzypkiem. O coś się pokłócili. Nie było o to trudno, jak sobie popili. To P. podskoczył do niego. Złapał za klapy marynarki i wykrzyczał prosto w twarz „Ja cię skurwysynu zlustruję!”. Rzuciłem się z flaszką załagodzić sytuację. Skrzypek był kiedyś ormowcem. Po kielichu doszliśmy do porozumienia. Pytam potem P. dlaczego z nim gra – A bo panie Andrzeju to dobry skrzypek, przez wiele lat graliśmy razem . W lot rozumiał jakie akcenty robić. Dobrze nam się razem grało.
(Zdarzenie z 2001 roku)
Andrzej Bieńkowski |
|  |  |
|  |
  | |  |
 |
 |
 |
 |
Patronat medialny |  |  |  |  |  |  |  | |  | Stała współpraca |  |  |  |  |
|
 |
 |
 |
Wszelkie prawa zastrzeżone. Alchemia s.c. Publikacja i rozpowszechnianie materiałów pobranych z tej strony bez zezwolenia zabronione. |
 |