  |  |  |  |  |  |  |  |  |  | Judith Katzir Matisse ma słońce w brzuchu - fragment |
|  |  |
 |  |
Wiedziała, że Golden aż do dwudziestego piątego roku życia mieszkał u rodziców, którzy pogodzili się już z myślą, że ich chorowity syn nie jest zdolny do żadnego rzemiosła, ale w 1949 roku, po krótkim uwodzeniu: „To właściwie ona mnie adorowała – jego śmiech połączył się z goryczą kawy – a uwodzenie to trwało dokładnie dwie minuty, powiedziała, żebyśmy się pobrali, a ja od razu się zgodziłem” – ożenił się z Miriam, praktyczną, niską kobietą o szerokiej, czerwonej twarzy, starszą od niego o dwa lata, i właśnie ona zadała mu pytanie, co zamierza robić, żeby utrzymać ją i ich przyszłe dzieci, Golden postanowił wtedy otworzyć księgarnię. I tak, na rogu ulic Ben Jehuda i Mapu, między sklepem konfekcji „Aty” a apteką, ojciec kupił mu na wieczyste użytkowanie sklep, na którym razem wywiesili szyld: „Golden – książki i gazety”, chociaż Golden pragnął, by na szyldzie było napisane jedynie: „Książki”, bo zamierzał sprzedawać w sklepie tylko książki i pisma zajmujące się sztuką, teatrem i muzyką, już pierwszego dnia wystawił w witrynie „Czarodziejską górę” i „W poszukiwaniu straconego czasu” w oryginale, wyszedł na trotuar i przez długą godzinę z dumą im się przyglądał, żona uparła się jednak, że z gazet można żyć znacznie pewniej: „Wiadomości trzeba czytać? Tyłek trzeba wycierać? Z gazety korzysta się codziennie, książkę czyta się tylko raz, a jeszcze przed świętem Pesach trzeba je odkurzać”. I Golden musiał się zgodzić.
W pierwszych latach Golden był jedynym, u którego można było dostać zagraniczne książki, dramaty, książki o sztuce, a księgarnia stała się miejscem spotkań aktorów, młodych muzyków i początkujących poetów, którzy bardziej niż kupować książki przychodzili porozmawiać z Goldenem, wspaniale zorientowanym w europejskiej literaturze i kulturze, o wyczulonym uchu na ich dziewicze rymy. „Tak, to był złoty okres Goldena” – wzdychał. Powoli większość klientów stała się jego przyjaciółmi, a przyjaciołom nie sprzedaje się książek, lecz pożycza, a oni nie zawsze pamiętają, aby je zwrócić, a jeśli nawet pamiętali, to nie dbali o książki na tyle, żeby można było je sprzedać, więc Miriam, która była odpowiedzialna za rachunki, bo Golden nie potrafił nawet wypisać czeku, za każdym razem znajdowała straty, które opłacał z własnej kieszeni stary ojciec Goldena, aż pewnego zimowego dnia zmarł na atak serca; i tak po tym dobrym okresie, podczas którego urodziła się ich jedyna córka, Ariela, nastały chude lata. Przybywało konkurencji, a inne sklepy również wprowadzały sprzedaż zagranicznych książek i Golden wciąż sprzedawał książki, ale żył głównie z gazet; w tym okresie poznał dziewiętnastoletniego żołnierza Amosa, którego kilka wierszy ukazało się w „Eseju” i w dodatku literackim gazety „Al Hamiszmar”, nawiązała się między nimi wyjątkowa przyjaźń. Amos służył w pobliskiej bazie i przychodził do księgarni każdego wieczora przed siódmą. Golden zamykał księgarnię i szli na kawę do Wered na róg Dizengoff i Keren Kajemet i siedzieli tam dwie godziny, potem wychodzili i spacerowali po ulicy tam i z powrotem.
A ona widziała już w wyobraźni, pamiętając o zdjęciu, które Golden chował pod kontuarem, szczupłego żołnierza o czarnych, kręconych włosach, żarliwych, brązowych oczach, a obok niego średniego wzrostu człowieka w okularach, z małym szpakowatym wąsikiem, ubranego w kraciastą marynarkę z angielskiego płótna; jak Golden odprowadza Amosa do domu na rogu ulicy King George, i obok domu Amosa odwracają się i wracają do domu Goldena przy alejach Nordaua i nie mogą się jeszcze rozstać; Golden szczegółowo roztacza przed Amosem – jak czynił to przed nią piętnaście lat później – te wszystkie przedstawienia, które wstrząsnęły nim w młodości: „Mirele Efrat” i „Michal córka Szaula” z Haną Rowiną w roli głównej, i „Zbrodnia i kara” z Finkelem jako Raskolnikowem, Menachemem Gnesinem w roli Marmieładowa, Bertonowem jako sędzią śledczym, a w roli Soni występowała Fani Lubitz, którą Rywi widziała kilkakrotnie z przyjaciółką tamtej, Manią Olenskają, obie już bardzo stare, lecz starość jakby wyostrzyła ich rozum i język, który przez wiele lat ostrzyły jedna na drugiej w latach współzawodnictwa, zazdrości i wzajemnego uwielbienia, bo w sercu każda z nich była pewna, iż koleżanka jest lepszą aktorką – a Golden, jako że znał na pamięć sztuki, grał przed Amosem wszystkie role i w ten sposób, nie zdając sobie z tego sprawy, znów odwracali się i szli w kierunku domu Amosa. I tak co wieczór, czasami aż do północy, a kiedy na koniec wracał do domu, Miriam zżymała się: „Nie rozumiem, czego ty szukasz u tego chłopca, mógłby być twoim synem, a w domu masz córkę, którą ledwo znasz” – ale Golden był zafascynowany rozmową z ciekawym wszystkiego chłopcem, który czytał w czterech językach i podobnie jak on uwielbiał T. S. Eliota, Dylana Thomasa, Verdiego, Mahlera, Czechowa, Gogola, Szekspira i Prousta i recytował mu wszystkie swoje wiersze, a po wyjściu z wojska na początku lat siedemdziesiątych zapisał się teatrologię i literaturę angielską na uniwersytecie i zaczął publikować artykuły w pismach literackich, a Golden, który widział przed nim jasną przyszłość reżysera lub profesora, pewnego lata zebrał ostatnie resztki spadku po ojcu i zaprosił Amosa, aby pojechali zobaczyć teatr w Londynie. „To było najszczęśliwsze lato mojego życia” – powiedział, a grube szkła okularów zaciągnęły się mgłą.
Judith Katzir |
|  |  |
|  |
 |