Klub Alchemia na krakowskim Kazimierzu, przy Placu Nowym  -  koncerty, kino, teatr, galeria
W serwisie
 English version      
 Strona główna 
 Koncerty, wydarzenia 
 Wiadomości 
 Archiwum 
 Galerie 
 Multimedia 
 Ludzie 
 Wywiady 
 Kontakt 
 Newsletter (nowe!!!) 
Zobacz też
Bitwa o handel
HYMN MŁODZIEŻY DEMOKRATYCZNEJ
Alianci
„Sprzedana muzyka”
Judith Katzir Matisse ma słońce w brzuchu - fragment
KOGO NIE ZNAM
        Prolog
       
       Siedziałam w pokoju Janka na fotelu przy małym stoliku. Patrzyłam na stos zadrukowanych kartek. Kawa. Z głośników muzyka. Jaka? Wszystko jedno. Pal licho. Przez otwarte okno niebo, słońce, ptaki. Skrzypnęły drzwi. Muzyka urwała się w pół taktu. Janek.
       – Tutaj jesteś – mruknął.
       Usiadł na drugim fotelu. Bardzo mocno nieogolony. Podkrążone oczy. Wymięta niebieska koszula. Ruina. Prawdopodobnie wyglądałam niewiele lepiej. Być może gorzej. Na pewno.
       – Maciek? – zapytał, wskazując dłonią na papiery.
       – Tak. Maciek.
       – Będziesz czytała?
       – Setny raz.
       – Tak. Setki szczegółów.
       – Tak. Tysiące.
       – Myślisz, że coś znajdziesz?
       – Muszę. Musi być odpowiedź.
       – Tak sądzisz?
       – Jestem przekonana. On wiedział. Napisał ostatnie zdanie, wysłał do mnie i dopiero wtedy poszedł na rynek.
       – Z pełną świadomością, po co idzie?
       – Tak. Z najpełniejszą.
       – Ewa? Muszę iść.
       – Tak.
       – Ewa? Trzymaj się.
       – Tak.
       Wyszedł. Posiedziałam jeszcze chwilę, zebrałam plik i przeszłam do swojego pokoju. Wyłączyłam komputer. Klucze, kluczyki, drobiazgi, wydruk do teczki, wszystko do plecaka. Drzwi. Jedne, drugie. Furtka. Kluczyki. Otworzyłam bagażnik małego sportowego czarnego samochodu, wrzuciłam plecak. Usiadłam, ze schowka po prawej stronie wyjęłam niebieskiego koguta, przykleiłam światło do dachu nad sobą, zatrzasnęłam drzwi, włączyłam przeraźliwy, wibrujący sygnał. Ruszyłam z piskiem. Chciałam być jak najszybciej w domu. Samochody pryskały. Dziesięć minut. W domu prysznic, dzbanek kawy. Wyjęłam z plecaka teczkę z wydrukiem, położyłam na stoliku obok kanapy. Wyłączyłam wszystkie telefony. Złamałam wszystkie przepisy. Nic to. Znają adres. Poduszka pod głowę, pled na wszelki wypadek, choć ciepło. Sięgnęłam po pierwszą kartkę. Zaczęłam czytać. Setny raz. Ale tym razem musiałam znaleźć odpowiedź.
       
       


« poprzedniastrona: 1  2  3 następna »

Maciej Malicki

Powiązane tematycznie

Ludzie:
    Maciej Malicki

Patronat
medialny
 Stała
współpraca
Wszelkie prawa zastrzeżone. Alchemia s.c.
Publikacja i rozpowszechnianie materiałów pobranych z tej strony bez zezwolenia zabronione.