Klub Alchemia na krakowskim Kazimierzu, przy Placu Nowym  -  koncerty, kino, teatr, galeria
W serwisie
 English version      
 Strona główna 
 Koncerty, wydarzenia 
 Wiadomości 
 Archiwum 
 Galerie 
 Multimedia 
 Ludzie 
 Wywiady 
 Kontakt 
 Newsletter (nowe!!!) 
Zobacz też
Bitwa o handel
HYMN MŁODZIEŻY DEMOKRATYCZNEJ
Alianci
„Sprzedana muzyka”
Judith Katzir Matisse ma słońce w brzuchu - fragment
Zawsze kiedy postawisz mi drinka...
Niektórzy ludzie starają się ze wszystkich sił, by nikim nie zostać, albo raczej zostać nikim.

        Nie był fizycznie odrażający, ale do pięknych się nie zaliczał, a nawet do ładnych. Był przeciętny aż do pierwotnego bólu istnienia, mdły, rozmazany i nieciekawy. Kompletne zero, jak zwykł o sobie, słusznie zresztą, myśleć.
        Niektórzy ludzie starają się ze wszystkich sił, by nikim nie zostać, albo raczej zostać nikim.
        On nie musiał. Przyszło mu to naturalnie. Miał beznadziejnie nudną pracę w biurze, gównianą pensję (na stanowisko państwowe się nie załapał) i zero aspiracji oraz chęci poprawy swojego losu.
        W sumie nie oczekiwał niczego wielkiego od życia.
        Od czasu do czasu chciał sobie jedynie uczciwie pojebać.
        Żeby wypełnić jakoś swoją nieznośną samotność, zaczął pić. Regularnie, dzień w dzień po pracy szedł na wódkę z sokiem, ale nie wypijał jej dużo. Z prostej przyczyny. Nie stać go było na ostre chlanie.
        I kiedy już przyzwyczaił się do swojego losu, można powiedzieć, oswoił się z nim, zdarzył się cud!
        Na horyzoncie wydarzeń pojawiła się d u p a.
        Nie jakaś tam zwykła dupa, ale właśnie d u p a.
        A przynajmniej według niego i jego żałosnego przyrodzenia.
        D u p a była w istocie kobietą, by nie pokusić się o stwierdzenie: zwykłą knajpianą kurwą, jakich wiele się w knajpach (w szczególności o profilu artystycznym) spotyka, upadłą. Oddawała się pierwszemu lepszemu frajerowi, który postawił jej choćby jednego drinka, bo była na wiecznym głodzie alkoholowym. A że młoda już nie była i dosyć szpetna, nie przychodziło jej to z wielkim trudem, a nawet z łatwością godną podziwu.
        Ale on o tym nie wiedział.
        No i napili się, bo oczywiście na drinka dla niej było go stać. A że innej opcji na wieczór dupa nie znalazła, poszli potem do niego.
        I pojebał sobie za wszystkie czasy.
        Oczy mu się świeciły jak dwie latarenki, kiedy wrócili następnego wieczoru do swojej ulubionej, jak się okazało, knajpy o wspomnianym wyżej profilu artystycznym.
        Zasiedli przy stoliku w samym kącie lokalu, gwoli intymności i nie przeszkadzało im nawet bliskie sąsiedztwo kibla i wydobywające się z niego przykre zapachy.
        Za ostatnie pieniądze kupił dwa drinki. Dla niej i dla siebie.
        Ona wiedziała już, że to koniec. Kolejny z końców i kolejny z początków.
        On nie miał o tym zielonego pojęcia.
       . - Będziesz zawsze moja? – Zapytał wlepiając w nią swoje maślane oczka zakochanego idioty.
       - Jasne – zapewniła rzeczowo. – Zawsze kiedy postawisz mi drinka.
        Dopiła swoją wódkę z sokiem i wstała od stolika szurając krzesłem tak, jak to robią mocno pijani faceci.
        Patrzył jak odeszła chwiejnym krokiem i przysiadła się do innego samotnego frajera, którego akurat tego wieczoru stać było na drinka dla niej.
        A potem wyszła z nim na małe jebanie.
        Biedny frajer.
       
       Arkadiusz Buczek
       www.arkadiuszbuczek.republika.pl


Arkadiusz Buczek

Powiązane tematycznie

Ludzie:
    Arkadiusz Buczek

Patronat
medialny
 Stała
współpraca
Wszelkie prawa zastrzeżone. Alchemia s.c.
Publikacja i rozpowszechnianie materiałów pobranych z tej strony bez zezwolenia zabronione.