 |
| Klub Alchemia na krakowskim Kazimierzu, przy Placu Nowym - koncerty, kino, teatr, galeria |
 |
  |  |  |  |  |  |  |  |  |  | Zawsze kiedy postawisz mi drinka... |
|  |  |
 |  | Niektórzy ludzie starają się ze wszystkich sił, by nikim nie zostać, albo raczej zostać nikim.
 Nie był fizycznie odrażający, ale do pięknych się nie zaliczał, a nawet do ładnych. Był przeciętny aż do pierwotnego bólu istnienia, mdły, rozmazany i nieciekawy. Kompletne zero, jak zwykł o sobie, słusznie zresztą, myśleć.
Niektórzy ludzie starają się ze wszystkich sił, by nikim nie zostać, albo raczej zostać nikim.
On nie musiał. Przyszło mu to naturalnie. Miał beznadziejnie nudną pracę w biurze, gównianą pensję (na stanowisko państwowe się nie załapał) i zero aspiracji oraz chęci poprawy swojego losu.
W sumie nie oczekiwał niczego wielkiego od życia.
Od czasu do czasu chciał sobie jedynie uczciwie pojebać.
Żeby wypełnić jakoś swoją nieznośną samotność, zaczął pić. Regularnie, dzień w dzień po pracy szedł na wódkę z sokiem, ale nie wypijał jej dużo. Z prostej przyczyny. Nie stać go było na ostre chlanie.
I kiedy już przyzwyczaił się do swojego losu, można powiedzieć, oswoił się z nim, zdarzył się cud!
Na horyzoncie wydarzeń pojawiła się d u p a.
Nie jakaś tam zwykła dupa, ale właśnie d u p a.
A przynajmniej według niego i jego żałosnego przyrodzenia.
D u p a była w istocie kobietą, by nie pokusić się o stwierdzenie: zwykłą knajpianą kurwą, jakich wiele się w knajpach (w szczególności o profilu artystycznym) spotyka, upadłą. Oddawała się pierwszemu lepszemu frajerowi, który postawił jej choćby jednego drinka, bo była na wiecznym głodzie alkoholowym. A że młoda już nie była i dosyć szpetna, nie przychodziło jej to z wielkim trudem, a nawet z łatwością godną podziwu.
Ale on o tym nie wiedział.
No i napili się, bo oczywiście na drinka dla niej było go stać. A że innej opcji na wieczór dupa nie znalazła, poszli potem do niego.
I pojebał sobie za wszystkie czasy.
Oczy mu się świeciły jak dwie latarenki, kiedy wrócili następnego wieczoru do swojej ulubionej, jak się okazało, knajpy o wspomnianym wyżej profilu artystycznym.
Zasiedli przy stoliku w samym kącie lokalu, gwoli intymności i nie przeszkadzało im nawet bliskie sąsiedztwo kibla i wydobywające się z niego przykre zapachy.
Za ostatnie pieniądze kupił dwa drinki. Dla niej i dla siebie.
Ona wiedziała już, że to koniec. Kolejny z końców i kolejny z początków.
On nie miał o tym zielonego pojęcia.
. - Będziesz zawsze moja? – Zapytał wlepiając w nią swoje maślane oczka zakochanego idioty.
- Jasne – zapewniła rzeczowo. – Zawsze kiedy postawisz mi drinka.
Dopiła swoją wódkę z sokiem i wstała od stolika szurając krzesłem tak, jak to robią mocno pijani faceci.
Patrzył jak odeszła chwiejnym krokiem i przysiadła się do innego samotnego frajera, którego akurat tego wieczoru stać było na drinka dla niej.
A potem wyszła z nim na małe jebanie.
Biedny frajer.
Arkadiusz Buczek
www.arkadiuszbuczek.republika.pl
Arkadiusz Buczek |
|  |  |
|  |
  | |  |
 |
 |
 |
 |
Patronat medialny |  |  |  |  |  |  |  | |  | Stała współpraca |  |  |  |  |
|
 |
 |
 |
Wszelkie prawa zastrzeżone. Alchemia s.c. Publikacja i rozpowszechnianie materiałów pobranych z tej strony bez zezwolenia zabronione. |
 |