"Według wszechwiedzącej Wikipedii ‘piwot’ to:
(1.1) część ramy rowerowej, do której montuje się hamulce
(1.2) w koszykówce: dozwolony przepisami obrót zawodnika trzymającego w ręku piłkę, podczas którego jedna stopa ciągle dotyka boiska
(1.3) w matematyce: element dzielący ciąg na dwie części, np. przy sortowaniu przez podział
Będąc przeciwnikiem tendencji próbujących ujmować muzykę w ramy definicji, tym razem zaprzeczę swoim przekonaniom i zmierzę się z trudnym zadaniem postawienia ambiwalentności charakteru muzyki w świetle nominalizmu. Innymi słowy, ‘rozkminić’ spróbuję ‘nutę’ Pivota.
Nawiązując do powyższej próby definiowania pojęcia piwot, właściwość muzyki zespołu
o tejże właśnie nazwie zdefiniowałbym jako przynoszącą na myśl odczucie przejażdżki rowerem o solidnej ramie, aczkolwiek bez stuprocentowej świadomości kontroli nad hamulcami. Co więcej stan w jaki wprawia muzyka kreowana przez trzech Australijczyków mieści się w szerokich rejonach praw fizyki, jednakowoż zbliżając się do ich granic, co powoduje charakterystyczne uczucie oderwania przynajmniej części cielesności od reguł podłoża.
Muzyka zespołu wprawia w zakłopotanie. Dzieli słuchacza na dwie części. Jedną, tkwiącą w twardym podłożu matematycznego rytmu perkusyjnego, piekielnie precyzyjnie zsynchronizowanego z elktrosymfonicznymi samplami, a drugą odrywającą się od fizjologicznej potrzeby absorpcji rytmu i dążącą w kierunku rozładowania ładunku emocjonalnego na drodze mentalnego zestrojenia i identyfikacji z ambitną konstelacją metafizycznych dźwięków.
Bracia Pike - Richard oraz Laurence, ten drugi znany zza perkusji w Triosk wizytującym swego czasu Kraków - oraz Dave Miller z niezwykłym wyczuciem łącza inspiracje do których oficjalnie przyznają się na swoim profilu Myspace. Słychać wpływy muzyki elektro-symfonicznej: Briana Eno, Jeana Michell Jarre’a, Vangelisa czy dla mnie osobiście Philipa Glassa; jak również klasyków rocka – King Crimson, Pink Floyd, kończąc na Aphex Twin czy świeższych Arcade Fire oraz wspomnianych The Battles. Ta nie do końca zidentyfikowana mikstura jest potwierdzeniem tendencji interdyscyplinarnych czy ‘cross-genres’owych’ we współczesnej muzyce.
Serdecznie polecam. Naprawdę warto!"
Jacek Smolicki (źródło: tapczan.info