Klub Alchemia na krakowskim Kazimierzu, przy Placu Nowym  -  koncerty, kino, teatr, galeria
W serwisie
 English version      
 Strona główna 
 Koncerty, wydarzenia 
 Wiadomości 
 Archiwum 
 Galerie 
 Multimedia 
 Ludzie 
 Wywiady 
 Kontakt 
 Newsletter 
 Sklep (nowe!!!) 
Polecamy
DJ MRoffKA
Gorące wieczory taneczne... »
Archiwum : 21 lutego 2010
IN MEMORY OF SIRONE

IN MEMORY OF SIRONE - Rozpoczynamy nowy free jazzowy sezon muzyczny!

Wielkie spotkanie trzech klasycznych już dzisiaj awangardzistów!

Jazz at Alchemia!

Skład:
Sunny Murray (USA) - drums
Charles Gayle (USA) - sax, piano
Juini Booth (USA) - bass


W lutym w Alchemii nastąpi spotkanie trzech klasycznych już dzisiaj awangardzistów, których przygoda z żywiołem kolektywnej improwizacji trwa nieprzerwanie od dekad, a łączy ich jedno miejsce i środowisko – nieprzebrany tygiel idei, sztuki oraz specyficznego ulicznego życia Nowego Jorku. Tercet Charles Gayle, Arthur Juini Booth i Sunny Murray przyjedzie do Krakowa, by udzielić nam lekcji niezłomnego dążenia ku nowym pomysłom w pozornie do cna przerobionej konwencji.

Saksofonista tenorowy Charles Gayle to postać tak barwna, iż można by spokojnie napisać o nim pełnowymiarową biografię i nie czuć się ani przez moment znużonym. Po krótkim okresie stabilizacji, kiedy grywał na jednej scenie z takimi tuzami jak Pharoah Sanders czy Archie Schepp nastąpił okres załamania osobistą sytuacją niespełnienia i duchowego kryzysu. Z klubów jazzowych przeniósł się do stacji metra, mieszkając na ulicy i prowadząc życie żebraka. Sam dziś twierdzi, iż jego brzmienie było w tamtym czasie dużo mocniejsze i ciekawsze, ale mimo to nie był w stanie podpisać umowy z jakimkolwiek studiem nagraniowym. Przełom nastąpił dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy wytwórnia Silkheart Records wydała jego trzy kolejne albumy. Odkrył również dla siebie zbawienie w Jezusie Chrystusie. Styl saksofonisty to nieokiełznana kaskada dźwięków, ze szczególnym upodobaniem penetrująca wyższe rejestry instrumentu, czyli tak zwany rejestr altissimo. Obecnie ma na swoim koncie albumy epokowe. Do najważniejszych zaliczyć należy Touchin’ on Trane, nagrany z Williamem Parkerem i Rashiedem Alim, Always Born, nagrany dla wspomnianej Silkheart, czy doskonały Ancient of Days, który prezentuje poziom w pełni dojrzałego artysty.

Kontrabasista Juini Booth to jeden z twórców amerykańskiego jazzu, kiedy wchodził on w nową fazę rozwoju i zaczął koncentrować się na poszukiwaniu nowego języka otwartych form improwizacji. Jego inspiracje muzyczne wykraczają daleko poza idiom jazzowy, co przekłada się na oryginalny sposób frazowania zaczerpnięty z innych gatunków. Charakteryzuje go ogromna wrażliwość na akustykę kontrabasu i nierzadko zadawala go prosta kombinacja interwałów, którą modyfikuje w mistrzowski sposób. W swej fascynującej, ponad czterdziestoletniej karierze grał ze wszystkimi, którzy się liczą. Art Blakey, Coleman Hawkins, Albert Ayler, Sun Ra czy McCoy Tyner to tylko niektóre z nazwisk.

Perkusista Sunny Murray spędził młodość w Filadelfii skąd przeniósł się do Nowego Jorku by rozpocząć karierę muzyczną. Mieszkając w jednym ze skłotów w postindustrialnej części Manhattanu przypadkowo odkrył, iż po drugiej stronie korytarza mieszka nie kto inny, jak sam Cecil Taylor. Kiedy dwóch muzyków dogadało się, że obaj grają i mogliby spróbować robić coś razem rozpoczął się trudny, ale bardzo owocny okres formalnych eksperymentów. W tamtym czasie niemalże wyklęty przez środowisko muzyczne pianista, zaraził Murray’a pomysłem na porzucenie standardowej rytmiki na rzecz otwartych form free jazzowych. W ten oto sposób Sunny Murray stał się jednym z pierwszych perkusistów w historii, w którego sztuce próżno było szukać rytmu. Zamiast myśleć o rytmicznych patentach skoncentrował się na samej fakturze i warstwie czysto sonorystycznej. To doświadczenie doprowadziło go do nagrania płyty, która na trwałe wpisała się do historii gatunku – Nefertiti the Beautiful One Has Come, w 1962 roku.

Koncert w Alchemii niewątpliwie jest punktem obowiązkowym dla wszystkich fanów jazzu. Spodziewać się należy energii, która wzbudza najwyższy respekt, biorąc pod uwagę wiek występujących muzyków. W muzyce tercetu nie ma nic z wyrachowania. Jest za to wieczne zadawanie pytań, poszukiwanie ciągle nowych odpowiedzi, żywioł na ostrzu noża. Dla tych, którzy nie są z twórczością wyżej wymienionych artystów zaznajomieni wydarzenie to stanowi wyjątkową okazję. Takiego rodzaju spotkania bowiem zdarzają się w Polsce nierzadko tylko jeden jedyny raz.

Brunon Bierżeniuk

KUP BILET





Patronat
medialny
 Stała
współpraca
Wszelkie prawa zastrzeżone. Alchemia sp.j.
Publikacja i rozpowszechnianie materiałów pobranych z tej strony bez zezwolenia zabronione.