 |
| Klub Alchemia na krakowskim Kazimierzu, przy Placu Nowym - koncerty, kino, teatr, galeria |
 |
  |  |  |  |  | Wycieczki po Kazimierzu Zbyluta Grzywacza. Artykuł napisany w 2002 roku.

Jak to jednak dobrze, że przez kilka dziesiątków powojennych lat dano Kazimierzowi spokój, że pozwolono mu starzeć się i umierać spokojnie - bo jeszcze by mu się nieszczęście jakieś przytrafiło w rodzaju konkursu na projekt zagospodarowania dzielnicy. Wtedy był czas na projekty zagospodarowania wszystkiego - najciekawszy był projekt na zagospodarowanie Polski. Jedyne co się sprawdziło w tym projekcie i przetrwało dziejowe burze, to bary mleczne. Był taki jeden od niepamiętnych czasów na rogu Krakowskiej i Meiselsa, potem przeniosło go na róg Węgłowej, a teraz wyparł dawną knajpę "Kazimierz" naprzeciw moich okien. Ruskie są droższe niż w barze mlecznym na Floriańskiej, ale też niezłe. Prym w dobrym i tanim jedzeniu wiedzie jednak na Kazimierzu "Endzior" na Placu Nowym, nazywanym niekiedy Żydowskim. Grochówka endziorówka, żeberka i nade wszystko gigantyczny, nie mieszczący się na talerzu kotlet z kurczaka z domową kapuchą i chlebem wydawane przez Andrzeja Kamińskiego z jednego z okienek w okrąglaku to najpożywniejsze, najsmaczniejsze i najtańsze co można w Krakowie zjeść na poczekaniu. Endzior - tak jeden z Indian, z którymi Andrew pracował w Ameryce, wymawiał jego imię, więc może się do nazwy przyczepić komisja do czyszczenia języka ojczystego z obcych naleciałości. Chyba jednak Endzior ocaleje, bo poza kulinarnymi, ma także potężne uzdolnienia bioenergetyczne i potrafi nawet na odległość żeberka komuś przyrządzić. Jak komu nie w smak, niech obejdzie okrąglak a natrafi na konkurencyjną mini garkuchnię specjalizującą się w golonce i płuckach na kwaśno. Nie trzeba być kazimierskim patriotą, żeby smakołyki z Placu Żydowskiego przedkładać nad paryskie pommes de terre frites i soupe d’oignon.
 | | Endzior we własnej osobie. |
Endzior, Alchemia, Czar starej płyty, to miejsca, które się Kazimierzowi należały. Urodziły się z naturalnej, lokalnej potrzeby, są wolne od szpanu i blagi obliczonej na turystów, nie czarują żydowskim folklorem, nie oszukują. Jest więcej takich miejsc, ale jednak z trudem opiera się Kazimierz temu, czemu nie oparł się paryski Montmartre - stylizacji i kiczowi, żerowaniu na sentymentach. Ulica Szeroka, odwieczne centrum żydowskiego miasta najwcześniej zamieniła się w centrum turystyczne Kazimierza, najszybciej uciekł z niej autentyzm. To chyba nieuniknione, tak dzieje się na całym świecie, ale przykro widzieć jak powracająca do życia dzielnica zaczyna się mizdrzyć, a martyrologia i ślady minionego czasu stają się pamiątkarskim towarem.
Zbylut Grzywacz |
|  |  |
|  |
  | |  |
 |
 |
 |
 |
Patronat medialny |  |  |  |  |  |  |  | |  | Stała współpraca |  |  |  |  |
|
 |
 |
 |
Wszelkie prawa zastrzeżone. Alchemia s.c. Publikacja i rozpowszechnianie materiałów pobranych z tej strony bez zezwolenia zabronione. |
 |