  |  |  |  |  | Wycieczki po Kazimierzu Zbyluta Grzywacza. Artykuł napisany w 2002 roku.

Całe życie spędziłem w tej dzielnicy - od 39-tego do końca wojny na św. Stanisława między Paulińską i Dietla, później, od 45-tego do teraz, na Krakowskiej, między Skałeczną i Św. Katarzyny. Ochronka na Skałecznej, podstawówka na Podbrzeziu, pierwsza spowiedź i komunia u Bożego Ciała, pierwsza walka na pięści w jednej z bram na Józefa, pierwsze macanie dziewczyn na Krakowskiej, pierwsze pijaństwo tamże. Kazimierskie ruiny poznałem dokładniej w czasie, kiedy byłem w Liceum Plastycznym. W trzeciej klasie, w roku 55-tym trzeba było na historii sztuki, u Hodysa, opracować tzw. referat i mnie, chłopakowi z Kazimierza, przypadła w udziale historia dzielnicy. "Sztuka Krakowa" Dobrowolskiego, którą kupiłem u Krzyżanowskiego na Szczepańskiej i "Przewodnik po żydowskich zabytkach Krakowa" Bałabana pożyczony u Tafeta na Szpitalnej, to był zaledwie początek; wgryzałem się w "Roczniki Krakowskie", grzebałem w magistrackich archiwach, molestowałem kazimierskich proboszczów - wszystko po to, żeby zdać sobie sprawę jak łatwa jest praca naukowa wobec artystycznej; w naukowej wiadomo czego się szuka, a w artystycznej nic nie jest wiadome. Świadomość, że w artystycznej trzeba grzebać w sobie, molestować siebie, zdobyłem o wiele później, chyba nawet za późno. Ale dzięki pracy nad referatem zrozumiałem w jakiej mi przyszło mieszkać dzielnicy; jak splecione za sobą palcami dłonie przenikał się tutaj ze sobą świat katolicki i żydowski. Dwa najpiękniejsze gotyckie kościoły krakowskie i z tego samego czasu synagoga; kościół na Skałce z Grobami Zasłużonych i kilka cmentarzy żydowskich z grobami wielkich rabinów i uczonych; jeszcze kilka synagog i kościołów i kamienice - duże i małe, biedne i bogate, przechodzące przez wieki z rąk do rąk. Nienawiść i solidarność: jak napada Szwed albo Austryjak, toś brat, jak odejdą toś psubrat.
 | | Zaniedbana, kazimierzowska klatka schodowa. |
Chodziłem wtedy często po Kazimierzu, po jego żydowskiej części, Szerokiej, Lewkowej, Kupa, Ciemnej, ze szkicownikiem. Obrzeżone wyszczerbionymi ceglanymi ścianami wzdymały się na parterach zburzonych domów pagóry porastające w lecie mleczem, pokrzywami, tasznikiem i łopianami. Słodko pachniały gówna, bzyczały gnojne muchy, miauczały wychudzone koty, pełno było rozbitych butelek, gnijących materaców, tu i ówdzie sterczały zardzewiałe sprężyny spróchniałych tapczanów i rozeschnięte futryny okien i drzwi, poniewierały się rozmokłe buty i gnijące szmaty.
Zbylut Grzywacz |
|  |  |
|  |
  | |  |
 |